Pierwszy minister Tusk ma wyjątkowy dar dobierania sobie do współrządzenia nieudaczników i niedorajdów różnej maści. To namaścił przecież grabarza polskiej kolei, nomen omen ministra Grabarczyka. Z jego nadania zdrowiem zarządzała Kopacz vel Kłamczyni smoleńska, oświatą zarządzała ciągle się czemuś dziwiąca pani minister Hall, wojsko deregulował bardzo skutecznie minister Klich, resortem spraw wewnętrznych zarządzał specjalista od pancernych brzóz Miller, albo młynarz jak kto chce. W nowej ekipie też roi się od pomazańców tego typu. Oczywiście na czele stoi sam ober pomazaniec minister cyfryzacji Boni, na wszystkim się znający, mający za sobą twardą szkołę w roli agenta SB. Donald Tusk potrafii docenić nieudacznictwo, arogancję, niedorajdztwo i niekompetencję. Wszak sam jest tpod tym względem niezastąpiony. Minister Grabarczyk został wicemarszałkiem, Kopacz-Smoleńska została marszałkową, a minister Klich poszedł do senatu. W nowej edycji swojego superrządu nieudaczników i niedorajdów znalazło się miejsce dla urodziwej minister Muchy ,która zdążyła się niedawno rozwieść, pozostawiając dwójkę dzieci pod opieką eksmęża, wolała przyjąć wyzwanie przyjmując fotel ministra sportu, do którego została nominowana, ponieważ nie zajmowała się nigdy sportem i pewnie zna się nim jak wilk na gwiazdach. To zresztą zrozumiałe, Donald Tusk nie mianuje nigdy kompetentnych ludzi na stanowiska ministrów.
Pani minister zaczęła od tego, że nazwała się ministra, potem zaczęła się dziwić wszystkiemu, nie mogąc zrozumieć, jak to jest, że państwo płaci menedżerom mianowanym z przyzwolenia Donalda Tyuska, setki tysięcy złotych, za niekompetencję. Pani minister postanowiła jednak trwale zapisać się w dziejach polskiej państwowości. Przejąwszy od ministerstwa spraw wewnętrznych kompetencje w sprawie ochrony i bezpieczeństwa w ramach Euro 2-012, zrobila ktrok dalej. Uznała, że powinna się zając również sprawami zagranicznymi. Z jej poruczenia podjęto rozmowy z rosyjska federacja piłkarską w celu skłonienia jej do zmiany zakwaterowania na czas Euro. Pomysł przekwaterowania reprezentacji Rosji ma związek z miesięcznicą katastrofy smoleńskiej, gdy pod Pałacem Prezydenckim, z którym sąsiaduje hotel Bristol, kwiaty będą składać przedstawiciele PiS. Wybór miejsca pobytu jest jednak suwerenną decyzją kierownictwa drużyny - zaznaczyła Mucha, nie zdradzając szczegółów rozmów. Informację o rozmowach prowadzonych z rosyjską federacją piłkarską potwierdziła rzeczniczka resortu Katarzyna Kochaniak. Jak powiedziała, zaproponowano Rosjanom cztery lokalizacje w podwarszawskich miejscowościach, które w tej chwili wizytują przedstawiciele ekipy. Jak podkreśliła, Rosjanie "życzliwie" przyjęli propozycję rozmów, ale nie podjęli jeszcze żadnych decyzji. Zdaniem Kochaniak zadecyduje troska o maksymalny komfort piłkarzy. Rzeczniczka ministerstwa sportu przyznała, że propozycja zmiany miejsca pobytu podyktowana jest obawami, że dotychczasowa lokalizacja może budzić emocje, a Polska, jak gospodarz, chce maksymalnie zadbać o to by turniejowi towarzyszyły wyłącznie emocje sportowe. Na 10 czerwca przed Pałacem Prezydenckim zaplanowana jest bowiem kolejna miesięcznica katastrofy smoleńskiej. Ministra sportu Joanna Mucha zaproponowała reprezentacji Rosji zmianę siedziby na czas Euro 2012. Rosjanie mieli mieszkać w warszawskim hotelu Bristol.
Wyjaśnijmy, stołeczny hotel Bristol znalazł się w oficjalnym katalogu centrów pobytowych dla drużyn, zatwierdzonym przez UEFA. W katalogu znalazło się 21 polskich i 17 ukraińskich propozycji dla finalistów Euro 2012. Po wizytacji miejsc pobytu przez przedstawicieli drużyn poszczególne ekipy dokonały wybory i zawarły wstępne umowy z właścicielami obiektów. W lutym UEFA oficjalnie zatwierdziła i ogłosiła listę centrów pobytowych. Spośród 16 finalistów 13 drużyn wybrało Polskę. Reprezentacja Rosji wybrała z katalogu hotel Bristol, a jako miejsce treningów Stadiom Miejski w Sulejówku. O gotowości do mistrzostw mówili także posłom przedstawiciele MSW i podległych temu resortowi służb - policji, straży granicznej oraz straży pożarnej.
Ku zaskoczeniu wszystkich, łącznie z ministra Mucha Rosjanie zaprotestowali i sprzeciwili się pomysłowi przekwaterowania. Czy to nie obawiają się napaści ze strony Polaków, czy to wierzą w ochronę, niewiadomo. Faktem jest, że odmówili.
Jaki z tego morał płynie. Nie znasz ministro Mucho się na dyplomacji, po primo. Nie doceniasz ministro mucho odporności Rosjan na antyrosyjskie nastroje, po secondo. Nie Gorzej, ministro Mucho, nie znasz swojego narodu. Okazałaś się ministro Mucho donosicielką, albo jak mawia ulica kapuśką. Odtąd powinni cię witać ulica okrzykami ministra – kapuśka. Mówiąć poważniej, to niesłychane, żeby konstytucyjny minister donosił przedstawicielom obcego państwa na swoich współobywateli. To szczyt lizusostwa i serwilizmu, ale i też szczyt głupoty. Za tą beznadziejnie głupią inicjatywę ministra Mucha powinna zapłacić odpowiedzialnością konstytucyjną przed Trybunałem Stanu. Ministra Mucha nie tyle przekroczyła swoje kompetencje, co okazała się osobą, której zachowania nie licują z polską godnością, a nawet z polską racją stanu. I powinna za to ciężko zapłacić. Można się spodziewać, że jej prorosyjskie, wiernopoddańcze zachowanie, w czym widać kontynuację linii płatnych zdrajców pachołków rosyjskich, zostanie docenione przez D. Tuska i na następną kadencję obejmie na przykład urząd ministra zdrowia, na którym wykaże się dalszymi dotąd jeszcze nieujawnionym szkodnictwem, albo ministra rolnictwa, która zajmie się zwalczaniem chwastów. Wiele jeszcze zostało do zniszczenia.
Ps. Gdzie my żyjemy? Czy to jest jeszcze Polska? Czy Polska jest krajem suwerennym? Kilkanaście lat temu minister Milczanowski pojechał do Moskwy kajać się za burdę w pociągu, w której ucierpiało kilku Rosjan, teraz ministra Mucha kaja się już na wyrost za jeszcze niepopełnione czyny swoich ziomków. To się w głowie nie mieści. To jakiś obłęd, tak zachowują się tchórze, padalcy, tak zachowują się kapusie. Gdzie byśmy byli teraz, gdyby podobna tej hołota, prowadziła Polskę do niepodległości w 1918 roku.



Dla Much,Donków,Bronków i innej zbieraniny z pewnością to nie jest Polska.Oni wcale nie chcą,żeby to była Polska.Oni się Polski boją.
Pokazują to przecież każdego dnia,tylko jeszcze nie wszyscy w to chcą wierzyć.